Zobacz nasze aukcje
Slup

Ciekawostki

Przemsza
05-12-2012
 
,,Po Sanie chciałbym dołączyć do "orszaku królowej" rzekę Przemszę. Jej ważność w tej hierarchii wynika ze względu na powinowactwo z koronowanymi głowami. Wszak to u zbiegu Czarnej i Białej Przemszy powstał słynny "trójkąt trzech cesarzy".
Stanowiła również ważne ogniwo w tranporcie węgla z rejonu Mysłowic do portów wiślańskich. Z Przemszą wiązano wielkie nadzieje jako ważna nić w systemie polskich i międzynarodowych dróg wodnych. Jednak nowa rzeczywistość wraz z rozpoczęciem działań wojennych w 1939 oraz podejście władz kolejnych "nowych Rzeczypospolitych " na zawsze zaprzepaściły szansę stworzenia ważnej arterii komunikacyjnej . Materiałow źródłowych o Przemszy jest stosunkowo niewiele i są dość wybiórcze , skompletowanie całości materiałów stwarza sporo trudności. Dobrym pomysłem było by napisanie monografii tej rzeki i jej roli jako arterii transportowej którą spełniała w na przełomie XIX i XX wieku.
Długość Przemszy wynosi 87,6 km (z Czarną Przemszą), powierzchnia dorzecza 2121,5 km. kw. Powstaje z połączenia Białej Przemszy i Czarnej Przemszy, na wysokości 250 m n.p.m. w Mysłowicach w miejscu zwanym "Trójkątem Trzech Cesarzy". Tutaj kiedyś zbiegały się granice trzech zaborów: Austrii, Prus i Rosji.
Biała Przemsza długości 63,9 km, bierze swój początek z torfowiska koło Wolbromia, skąd pod nazwą Centary płynie na południowy zachód w dolinie na 8 - 12 m głębokiej i 200 - 300 m szerokiej. Lewe dopływy Białej Przemszy to: Dżdzenica, Potok Ryczówek, Centuria i Potok Jeziorowicki. Prawe dopływy: Pokrzywianka, Pazurek, Biała, Kanał Sztolnia, Sztoła, Kozi Bród, Łużni.
Bardzo piękny jest odcinek Białej Przemszy przepływający przez Pustynię Błędowską. Przepływy i stany wód są w rzece bardzo wyrównane. Woda w górnym biegu jest bardzo czysta, korzysta z niej ludność i zakłady przemysłowe. Od miejscowości Klucze woda jest bardzo zanieczyszczona. Czarna Przemsza o długości 64,2 km ma swoje źródła w Bzowie. Do zalewu w Przeczycach woda jest pierwszej klasy czystości. Żyją w niej pstrągi, pojawiają się również płocie, leszcze i sandacze. Lewe dopływy Czarnej Przemszy: Potok Ogrodzieniecki, Potok od Rokitna, Potok od Łaz, Potok od Ciągłowic, Mitręga, Pogoria, Potok Zagórski, Bobrek. Prawe dopływy: Kierszuła, Krawiec, Smudzówka, Potok Żelisławicki, Pagor, Potok Psarski, Brynica i Bolima. Przemsza uchodzi do Wisły na wysokości 229 m n.p.m. w Czarnuchowicach około 2 km powyżej ujścia Soły do Wisły. Lewe dopływy Przemszy: Woda Żelazna, Wąwolnica, zwana też Strugą, Byczynka, zwana też Ponikwicz, Kanał Matylda, zwany też Śmierdzianką, Śmidrą lub Kątecką oraz Mała Struga. Prawe dopływy: Rów Kosztowski, Imielinka, Rothera.
Nazwy rzek Biała i Czarna Przemsza wzięły się od koloru wody. Nazwa Czarna Przemsza wzięła się stąd, że od Będzina płynęła w dawnych czasach korytem, którego dno było wyżłobione w płytkich pokładach węgla, które tam miały swoje wychodnie. Natomiast Biała Przemsza przedzierała się do Olkusza przez piaski i wapienne wzgórza, więc dno miała koloru białego. Ale to było na tyle dawno, że w obydwu tych rzekach nawet w ich najgłębszych miejscach, dno można było zobaczyć przez niemal krystaliczną wodę, w której pluskały się ogromne ryby.
Przemsza jest rzeką odwadniającą wschodnią połowę obszaru Górnośląskiego Okręgu Przemysłowego, skąd zabiera olbrzymią ilość ścieków przemysłowych i gospodarczych, ocenianych na ponad 1 mln m3. Wody Przemszy są zupełnie martwe, a ponadto spływające z nią ścieki o podwyższonej temperaturze, powodują, że rzeka ta nigdy nie zamarza. Wody Przemszy wykorzystywano dla żeglugi od połowy XVIII wieku. Do połowy XIX wieku była jedną z ważniejszych na Śląsku szlaków wodnych służących do przewożenia masowych towarów. Spławiano głównie węgiel i wyroby hutnicze, kierując je do Krakowa, Sandomierza i Puław. Wykorzystywano do tego celu duże drewniane czworoboczne i płaskodenne łodzie zwane galarami.
Galary woziły także kamień z kamieniołomów w Jeleniu i Dziećkowicach, z tej ostatniej miejscowości kamień do Przemszy dowożono kolebami. Para mocnych koni ciągnęła dwa galary. Taki zespół holowniczy zwał się trybarką, składał się z czterech osób, jeden poganiacz koni, reszta obsługiwała galary. Miały one około 20 metrów długości, szerokość 8 do 9 metrów i wysokość 70 cm. Jeden galar zabierał do 70 ton węgla. Przód galaru nazywano głową, zaś tył colem. Na colu był zabudowy ster drewniany, linka holownicza, do której konie zaprzęgano trylem. Wiosło umocowane na głowie obsługiwał na ogół właściciel galaru. Do hamowania galaru nie używano kotwicy, tylko mocny drąg, który zwał się hatwór. Wbijano go w ziemię lub w dno rzeki, aż do zatrzymania się galaru. Na jego środku stała buda z dachem z dwuspadowym. Znajdowały się tam prycze do spania oraz żelazny piecyk do ogrzewania i gotowania posiłków. Galary były przeważnie własnością galarników. Największy zakład budowy galarów istniał w Katowicach, a budował je niejaki Robur. Podobno wykonał ich około 150 sztuk i sprzedawał je na raty galarnikom. Wyposażenie galaru stanowiły: dwa wiosła, dwie laski do odbijania się od dna, trzy łańcuchy do cumowania, kotwica oraz dwie foszty, czyli drewniane bale do sterowania.
Drogę do Krakowa przy dużej wodzie pokonywało się w jeden dzień, przy małej wodzie - dwa dni, z tym że na noc cumowano galary do jej brzegów. Podczas powodzi i bardzo wysokich stanów wodnych, ruch galarów wodnych zamierał. Zimą, gdy rzeka była skuta lodem, spław również nie odbywał się. W drodze powrotnej barki przy małej wodzie ciągnięte były w górę rzeki końmi, przy wyższym poziomie wody galary ciągnął holownik "Piast". Szybkość parowca z 14 galarami z prądem wynosiła 9 km na godzinę, pod prąd 6 km/h. Parowiec był także dostosowany do przewozu pasażerów."
Janusz Fafara

  ,,W Jeleniu na brzegu Przemszy była kiedyś przystań. W niewielkim porcie rybackim miejscowi chłopi ze wsi Szczakowa, Jaworzno, Dąbrowa i Jeleń organizowali spływy węgla. Nad rzekę przewozili go furmankami, a później kolejką wąskotorową. Ten cenny surowiec płynął w stronę Krakowa, a później Wisłą do Warszawy i innych polskich miast.

Przemsza i Biała Przemsza, które płyną w pobliżu Jaworzna, były wykorzystywane do celów transportowych od bardzo dawna. Na początku spływy nie odbywały się jednak na większą skalę. Koryta rzeki były bowiem nieregularne. Rzeki mocno meandrowały i szeroko się rozlewały, przez co bardzo utrudniały żeglugę flisakom.

Dopiero, wspomniany już, rozwój górnictwa wymusił na górnikach z pobliskich gwarectw, aby do transportu węgla wykorzystywać nurty rzeczne. Aby jednak ułatwić sobie pracę, górnicy wyregulowali najpierw koryto Przemszy. Właśnie wtedy transport rzeczny ruszył pełną parą. Po rzece pływały galary, czyli niewielkie wiosłowe statki, przeznaczone
do transportu towarów w dół rzeki. Galary pływały dzięki pracy flisaków, których jedna drużyna składała się z sześciu do ośmiu mężczyzn. Galary, które pływały po wodach Przemszy, miały od 18 do 21 metrów długości i 8 metrów szerokości. Jeden galar mógł udźwignąć jednorazowo od 18 ton węgla przy bardzo niskim stanie wody do 35, a czasami do 50 ton, pod warunkiem, że poziom wody był wysoki.

Na początku flisownictwa łódki docierały tylko w okolice Jelenia. Dopiero później, w latach trzydziestych i czterdziestych XX wieku koryto Przemszy zostało dokładnie wyregulowane i pogłębione. Jednostki flisaków zaczęły dopływać do Mysłowic. Węgiel z terenów Jaworzna i pobliskich wsi w drugiej połowie XVIII wieku docierał też z Jelenia do Krakowa, a czasami do samych Puław. Zdarzało się to jednak bardzo rzadko.

Najbardziej intensywnie galary były wykorzystywane w czasach okupacji hitlerowskiej. Niemcy zaczęli nawet modernizować przystań, aby mogło przez nią przechodzić jak najwięcej węgla i innych surowców potrzebnych na wojnie i w kraju okupanta.

Wielki port rzeczny miał powstać w sąsiednich Mysłowicach. Mówiono nawet o polskim Dortmundzie. Tam około 70 lat temu mysłowiczanie u brzegu Czarnej Przemszy wbili pierwsze łopaty pod budowę największego w kraju portu przy rzece. Miał być położony w samym sercu miasta, blisko mostu na ul. Krakowskiej. Plany tej inwestycji pokrzyżowała wojna.

W Mysłowicach była też inna przystań przy ujściu Białej Przemszy w Niwce. Dziś świadczą o nim już tylko nazwy uliczek - Portowa czy Plażowa. Ale to tutaj właśnie pewien Anglik zbudował swój parowiec, którym przez lata żeglował po wodach rzeki. Tędy spławiano też produkty górnicze ze Sławkowa.
Po II wojnie światowej rozmiary spławu surowców na Przemszy i na Wiśle jednak zmalały. Dzisiaj w Jeleniu nie ma już przystani. Możemy za to znaleźć pozostałości po niej."
Dziennik Zachodni .Anna Zielonka.

 

Kontakt

Masz wiedzę lub materiały dotyczące
tego miejsca?
Chciałbyś się nimi podzielić,
lub poprostu porozmawiać na ten temat?


Skontaktuj się z nami!
ttc@op.pl
Created by undicom.pl